Biegną Święta

Czas leci jak szalony i wszyscy się dziwią, gdzie on tak pędzi. Im dalej z wiekiem tym bardziej nabiera szybkości. Na szczęście nikogo nie wyróżnia i nie zmienia dawek i jest bezlitośnie, nie ubłagalnie, niekorupcjogenny. Już pod koniec listopada planujemy, na razie w głowie, jak tegoroczne Święta będą wyglądały.

Ja jako zodiakalna Waga, zawsze i wszędzie propaguję zgodę, balans w słowach i zachowaniu. Nie wszystkim się to udaje. Nie ma rodzin gdzie nie było albo nie ma, nieporozumień, niezrozumień, niesnasek, kłótni, pretensji, niezgody. Dobrze, że mamy tę piękną świąteczną tradycję, na którą możemy zwalić, nasz brak charakteru, niechęć do głośnych przeprosin, skaleczoną dumę czy utratę twarzy i bez względu na cokolwiek powiedzieć: przepraszam…



Za chwilę siądziemy do stołu, ulokowani obok siebie, naprzeciwko lub po przekątnej. Jak powinno to wyglądać według mnie? Patrzymy na siebie i widzimy kogoś nam bliskiego ale patrzymy na nowo. Dajemy nura pod stół i wkładamy jego, (jej) buty. Zaczynamy powoli rozumieć dlaczego jest tak a nie inaczej, a jak nie rozumiemy, zostawiamy i tłumaczymy sobie, że to są różnice w widzeniu tego samego i bez dłuższego zastanowienia się, przechodzimy dalej. Ludzie często mnie pytają jak to jest, że mając 70 lat mam tyle w sobie energii, światła, humoru i tak świetnie wyglądam. Moja odpowiedź brzmi: mam harmonię (nie akordeon i nie nuty!) w głowie. Jestem zawsze dobrej myśli. Nie denerwuję się, bo jest to katowanie własnego organizmu przez głupotę innych. Nie pouczam, chyba, że komuś zależy na moim zdaniu i daje mi mi wolną drogę do wyrazu moich przemyśleń i diagnoz. Nie żyję przeszłością. Jestem dla siebie dobra, życzliwa i tolerancyjna. Patrzę w lustro i czasami widzę Ulę zmęczoną, chwilowo(!!!) zasmuconą, a czasami piękną, atrakcyjną, z błyskiem w oku i ta druga Ula zawsze wypycha w kąt tę pierwszą, która chwilowo się zawiesza i jest tylko po to, żeby ta druga w pełni odczuła jaka to jest wielka różnica między Ulą 1 a Ulą 2.

Nasz organizm to wspaniały skomplikowany komputer a z drugiej strony, tuman, któremu można wszystko wmówić. Jeśli mu wmówimy, że jesteśmy nieudacznikami, którzy mają ciągle pecha, nic się nie udaje to nasz organizm z czasem nas posłucha i jak pies z podwiniętym ogonem, bez inicjatywy, energii, będzie czekał na nieszczęścia chodzące parami a co najgorsze, będzie się na nie pokornie zgadzał. A jak mu wmówimy, że jesteśmy, mądrzy, rozsądni, atrakcyjni, praktyczni itd, to z radością podchwyci tę wesołą melodię i będzie funkcjonował jak szwajcarski zegarek. On ubóstwia jak mu się nie przeszkadza w dobrej robocie i traktuje go zdrowym jedzeniem, bezstresowym życiem, ruchem na świeżym a nie "okraszonym" spalinami, powietrzu. Z takim organizmem (ja go nazywam Leoś, dużo ze sobą rozmawiamy a on czasami na mnie krzyczy kiedy siedzę po nocach i nie daję mu się wyspać!!!) i z takim mądrym i życzliwym nastawieniem do życia, siadając do Wigilijnego stołu, zobaczymy wszystkich siedzących obok nas, naprzeciwko i po przekątnej, w nowym, jasnym, dobrym, życzliwym świetle!!! To od nas zależy jakie będą te nasze Święta i cały 2014 następny rok.

A tak na koniec niech te najbliższe Święta będą dla nas wszystkich wyjątkowe, niezapomniane, pięknie wspominane a 2014 rok, początkiem wspaniałej passy i niech już tak zostanie.
Trwa ładowanie komentarzy...